wtorek, 1 maja 2012

#15. Liam


Właściwie, to czasem zastanawiałaś się, dlaczego przyjaźnisz się z Jennifer. Tak było i tym razem, gdy wybrałyście się na mecz koszykówki, tylko dlatego, że Jen chciała poobserwować chłopaka, który jej się podoba i gra w reprezentacji. Przeklinałaś ją za to, bo wolałaś posiedzieć w domu i poczytać jakieś książki i wsłuchiwać się w dźwięki Twojego ukochanego zespołu - One Direction. Zajęłyście miejsca w pierwszym rzędzie.
Jen: Ale będzie fajnie! Ah, już nie mogę się doczekać, aż Robert wyjdzie grać!
Ty: Tak, tak. Fascynujący widok. - powiedziałaś i wyciągnęłaś podręcznik od geografii.
Jen: Masz przed sobą super-seksownych koszykarzy, w krótkich spodenkach i w koszulkach strasznie przylegających do ciała, a zamierzasz się uczyć?
Ty: To ty chciałaś ich oglądać. Jestem tu tylko do towarzystwa, a nie zamierzam tracić czasu, na opieprzanie się razem z Tobą. Jutro mam sprawdzian.
Jen: Jak sobie chcesz, ale mnie kujoństwem nie zarazisz.
Ty: Przypomnij mi, dlaczego się przyjaźnimy?
Jen: Bardzo zabawne! Cicho! Mecz się zaczął.
Twoja przyjaciółka całkiem nieźle się bawiła krzycząc i kibicując swojej ukochanej drużynie.. a raczej Robertowi. W końcu Jen, zaczęła wyśmiewać przeciwników.. nie spodobało się to osobie siedzącej obok Ciebie.
Chłopak: Weź się dziewczyno ogarnij! Oglądam tu mecz!
Jen: To wolny kraj, będę robić co mi się podoba. No błagam, żałośni są. Nie mają szans na wygraną!
Ty: Jen, spokojnie. Usiądź. - ciągnęłaś ją za rękę, powtarzając to cicho.
Chłopak: Właśnie. Spokojnie, nie zachowuj się jak dziwka.
Ty: Teraz się zacznie..
Jen: SPÓJRZ NA SIEBIE PEDALE!
Ty: Jen, kurwa!
Jen: Dopóki ten idiota mnie nie przeprosi, nie ma mowy!
Chłopak: Milcz dziewczyno.
Nagle zza chłopaka, który wzrokiem mierzył się z Jennifer wyszedł jeszcze jakiś chłopak w niebieskiej koszuli w kratę. Boże.. Liam. Liam Payne. Tu, teraz.
Liam: Scott, w co ty się znów wpakowałeś?
Scott: To ta lalka zaczęła!
Jen: Odszczekaj to gnoju!
Scott: Nie ma mowy! - chłopak zaczął gwałtownie gestykulować i nagle kubek coli stojący obok niego, przewrócił się na Twoją bluzkę.
Ty: No nie. Jezu.
Liam: Tak mi za niego wstyd.. chodź pomogę Ci to zmyć. Wolę się nie wtrącać w tą kłótnię, bo rzucą czymś gorszym.
Ty: Nie dzięki, dam sobie radę.
Liam: Czuję się winny, za tego idiotę. No chodź. - chłopak pociągnął Cię za rękę w stronę wyjścia. Koło małego sklepiku z przekąskami, Liam spojrzał na rękaw swojej koszuli, i oderwał kawałek.
Ty: Aż tak źle to nie jest.. nie krwawię. - Liam się zaśmiał.
Liam: Ostrożności nigdy dość!
Ty: Ale to tylko plama. - uśmiechnęłaś się do niego. - Serio.
Liam: Oj tam. Jak już mówiłem, czuję się za niego winny. Mogę coś dla Ciebie zrobić?
Ty: Zaproś mnie na randkę. - po chwili zauważyłaś, że powiedziałaś to na głos. - Sorry, zamyśliłam się.
Liam: Słodko się czerwienisz, wiesz? - przestał wycierać plamę i spojrzał na Ciebie. - Bardzo chętnie gdzieś z Tobą wyjdę, przepiękna nieznajoma!
Ty: Wybacz, jestem [T.I.].
Liam: A ja jestem Liam Payne.
Ty: Wiem to.. Mam Cię na tapecie.. Cholera! Znowu!
Chłopak wybuchnął śmiechem, który od razu polubiłaś.
Liam: A może, dla wyrównania rachunku, ja też będę miał Cię na tapecie? - powiedział i wyciągnął telefon.
Ty: Nieee, jestem brzydka i niefotogeniczna.
Liam: Jesteś piękna i masz cudowny uśmiech. Tyle trzeba, żeby być fotogenicznym.
Nie opierałaś się i dałaś zrobić sobie zdjęcie. Liam ciągle mówił ci o poczuciu winy i dał swoją kurtkę. Zwialiście od swoich przyjaciół i wybraliście się na spacer. Po drodze robiliście sobie głupie zdjęcia, rozmawialiście, a nawet tańczyliście. Gdy wróciłaś do domu, od razu sprawdziłaś twittera. Zyskałaś ponad 5 tysięcy obserwujących, w tym Liama. Sprawdziłaś jego tablicę i zobaczyłaś swoje zdjęcie z podpisem 'Moje życie właśnie nabrało sensu'.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz