Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Harry Styles. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Harry Styles. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 maja 2013

Nie pozwól nikomu innemu się we mnie zakochać.

Zaspana weszłam do kuchni. Zeszłej nocy musiałam pracować aż do 2 w nocy, bo mój kochany szefulek znalazł mi kilkaset stert papierów, które w dodatku nie należały do mojego działu. Jednym słowem - koszmar. Myślałam, że nic nie będzie w stanie poprawić mi humoru. A jednak się myliłam. Uśmiechnęłam się szeroko na widok Mulata w samych bokserkach, który krzątał się po kuchni coś gotując.
- Dzień dobry. - rzuciłam wyglądając przez jego ramię. - Co tam robisz?
- Dzień dobry, kochanie. - chłopak zrobił rzecz, która była dla mnie po prostu szokująca. Lekko cmoknął mnie w usta. - Pomyślałam, że może moja księżniczka jest głodna i musi zjeść coś pożywnego. - posłał mi szeroki uśmiech i wrócił do przygotowywania śniadania.
- Dziwne. - mruknęłam pod nosem.
Nagle do kuchni leniwym krokiem wkroczył Niall i usiadł obok mnie.
- Cześć, słońce. - chłopak splótł nasze dłonie i pocałował mnie czule w usta. - Cześć Zayn.
- Dzień dobry. - odparł równie pogodnie co Niall.
- Chyba czegoś tu nie rozumiem..
- Hej wszystkim. [T.I.], tu jesteś! Dziwnie się poczułem gdy nie było Cię obok mnie w łóżku. - Harry pocałował mnie w policzek. - Jak dobrze, że tu jesteś.
- Ale co..
Drzwi wyjściowe znajdujące się w kuchni otworzyły się z impetem i wszedł przez nie Liam.
- Cześć, mała. - uśmiechnął się do mnie uroczo.
- Chociaż jeden nie zgłupiał. - westchnęłam i odwzajemniłam uśmiech. - Cześć Liam.
- To dla Ciebie. - chłopak wyciągnął zza pleców mały bukiecik turkusowych róż. - Wiem, że zawsze chciałaś takie kiedykolwiek zobaczyć, więc wstałem z samego rana i postanowiłem sprawić Ci niespodziankę. W Londynie ich nie było, więc pojechałem do Leeds i oto one! Mam nadzieję, że dostanę za to chociaż buziaka.
- Jezu, Liam.. - prawdę mówiąc zatkało mnie. Jeszcze nigdy, nikt nie zrobił dla mnie czegoś takiego. Odruchowo wstałam i podeszłam do niego. Co zamierzałam zrobić? Sama nie wiem. Nie mogłam zapanować nad tym co robię. Jedną dłoń zacisnęłam na jego karku zmuszając go do tego, żeby się nachylił, gdyż był jakieś 15 cm wyższy niż ja. Najpierw lekko musnęłam jego szyję, a słysząc jego cichy jęk aż uśmiechnęłam się z satysfakcją. Mogłabym droczyć się tak z nim dalej, jednak chłopaki trochę nam przeszkadzali i.. Cholera! Nie mogę się dać w to wciągnąć. Zabrałam bukiecik, rzuciłam ciche 'dzięki' i odsunęłam się od zawiedzionego Liama.
- Idę do siebie.
- A co ze śniadaniem? - Malik spojrzał na mnie zbity z tropu.
- Nie jestem głodna. - rzuciłam i pobiegłam na górę. Dosłownie biegłam, by znaleźć się jak najdalej od tych.. Dziwaków. Im szybciej im przejdzie tym lepiej. Już prawie byłam w swoim pokoju, gdy nagle wpadłam na Tomlinsona.
- Hej, hej. Co jest? - zapytał rozbawiony podtrzymując mnie, żebym nie upadła.
- Boże, Louis. Jak dobrze, że jesteś. Z nimi jest coś nie tak. Dziwnie się zachowują. Najpierw Zayn.. Louis.. Co robisz? - chłopak zmniejszył dzielący nas dystans i zaczął całować moją szyję. Nie ukrywam, że mi się to podobało, ale ktoś tu musi zachować zdrowy rozsądek.
- Chcę Cię na wyłączność. - mruknął wsuwając swoją ciepłą dłoń pod moją koszulkę.
- LOUIS! Przecież dziś moja kolej! - Niall mocno popchnął go w tył.
- Em, przepraszam bardzo, ale umawialiśmy się, że dziś spędza dzień ze mną. - Liam założył ręce na piersi.
- Wcale nie. Dziś jest moja kolej. - burknął Zayn stając między pozostałych.
- Po co te nerwy? Przecież wiadomo, że [T.I] woli zostać dziś ze mną. Prawda, kochanie? - Harry posłał mi ciepły uśmiech.
- Miałeś ją na całą noc! - Liam zacisnął pięści i lekko wymachiwał nimi w stronę lokatego.
- Na noc! Tylko na noc!
- A ja nie spędzałem z nią czasu od tygodnia! Kiedy moja kolej? - krzyknął Louis.
- JEST MOJA! - krzyknęli wszyscy jednocześnie i zaczęli się do mnie powoli zbliżać. Cofałam się tak długo, póki nie uderzyłam plecami w ścianę. Nie pozostało mi nic innego, jak tylko krzyczeć..



...




- Obudź się! [T.I.] wstawaj! - gwałtownie otworzyłam oczy i zobaczyłam przed sobą [chłopak, którego wybierasz] - To był tylko zły sen. Spokojnie, jestem tu. - mocno przytulił mnie do swojej piersi.
- Nie pozwól nikomu innemu się we mnie zakochać.
- Dziwna prośba. Przecież wszyscy wiedzą, że jesteś tylko moja.
- Obiecaj mi to. Obiecaj, że nie pozwolisz.- spojrzałam na niego zaszklonymi oczami.
- Obiecuję. - pocałował mnie w czoło. Gdy już lekko się uspokoiłam, położyłam głowę na jego torsie, a on czule zamknął mnie w swoich ramionach. - Przysięgam Ci to. - szepnął. Zasnęliśmy.












Coś takiego innego. :) Nie wiem, kiedy pojawi się następna część Lou i Liama, ale komentarze o wszystkim decydują. :D (tak, znów was pozyskuję) 

niedziela, 6 stycznia 2013

Nie mogłoby być inaczej.

I mamy 1 od długiego czasu imagin! Nie jest zbyt dobry, ale dawno nie pisałam. :x
Jeśli możecie to napiszcie co myślicie. Xxx





- Co tam czytasz? - zapytała Eleanor zajmując miejsce obok mnie.
- Akademię Wampirów. - rzuciłam obojętnie.
- O czym ona jest? - nie dawała za wygraną.
- Eleanor, nie przeszkadza mi, że spotykasz się z Louisem. Na prawdę nie wiem o co Ci chodzi.
- Chciałam się z Tobą zaprzyjaźnić. Wiem, że jesteście ze sobą bardzo blisko i podziwiam Louisa, że mimo.. Tej sytuacji przygarnął Cię i tak się o Ciebie troszczy. Jesteś częścią jego życia, więc jesteś i częścią mojego.
- To miłe. Ja też go kocham.. El, nie zrozum mnie źle, jesteś wspaniałą osobą, ale ja nie chcę się z Tobą przyjaźnić. Kiedyś może i tak. - wstałam i wyszłam z kuchni wymijając po drodze Louisa.
- Ja.. Zrobiłam coś źle? - usłyszałam smutny głos Eleanor.
- Nie. Nic nie zrobiłaś. Ona.. Po prostu przyjaciele zostawili ją gdy potrzebowała wsparcia. Trochę minie, zanim komuś znów zaufa.
- Pomyślałam tylko, że.. Nie chciałam powiedzieć nic złego.
- Nie zrobiłaś. Kocham Cię.
- Też Cię kocham.
Niechcący upuściłam książkę, ale złapałam ją, gdy już miała uderzyć o podłogę. W myślach modliłam się, żeby tego nie usłyszeli.
- [T.I.] nie ładnie jest podsłuchiwać.
Ups. Niezręcznie.. Z drugiej strony, jakbym wiedziała, że mówi jej wszystko, o czym rozmawiamy, to nic bym mu nie mówiła. Lou wyszedł z kuchni i wpatrywał się we mnie z troską.
- Wszystko okej?
- Nie wiem.. Daj mi spokój. - biegiem pospieszyłam do swojego pokoju i usiadłam pod drzwiami. Po kilku minutach usłyszałam, że pod dom podjechał jakiś samochód. Czyli Eleanor już jedzie do domu. Nie wiem, czy kiedykolwiek się z nią dogadam. Jest śliczna i całkiem miła, jednak coś po prostu mnie w niej odpychało. Cieszyłam się, że już pojechała. Codziennie tylko na to czekałam. Jednak niestety pewnego dnia tu zostanie na zawsze. A ja nie będę miała na to wpływu.
Poczułam jak ktoś próbuje otworzyć drzwi, jednak odpuścił sobie i po prostu usiadł po drugiej stronie.
- Jesteś zła?
Postanowiłam, że po prostu nie będę się odzywać. Po co zaczynać kolejną kłótnię?
- Na mnie? Co znowu zrobiłem? - kolejne kilka minut ciszy. - Eleanor na prawdę się stara. Daj jej chociaż szansę.
Wstałam i otworzyłam drzwi. Lou ciągle siedział, ale podniósł głowę tak, żeby mnie widzieć.
- Czego Ty ode mnie oczekujesz? Nie wyzywam jej, toleruję i znoszę. W końcu jest u nas cały czas.
- Tu Cię boli. Trzeba było mi po prostu powiedzieć, że chciałabyś spędzić trochę czasu ze mną.
- Wcale nie chcę. Nie cierpię Cię, dupku.
Lou wstał i uśmiechnął się do mnie szeroko.
- Też Cię kocham. - rozłożył ręce. - Chodź na misia.
- Louis przestań..
- No wiem, że chcesz.
Zaśmiałam się i 'rzuciłam' się w jego ramiona. Tak, zdecydowanie tego mi było trzeba.
- Mam pomysł. Tylko Ty i ja, wielka micha popcornu i te beznadziejne filmy romantyczne. Co Ty na to?
- Ty i ja?
- Yupp.
- Bez Eleanor?
- Tylko Ty i ja.
- Dla mnie brzmi świetnie!
Lou uśmiechnął się i spojrzał na zegarek.
- Zasuwaj do spania. Jutro od 6 mam wywiad, ale jak wrócę koło 15 rozpoczynamy nasz maraton filmowy. Okej?
- Okej. - odwzajemniłam szczerze uśmiech. - Dobranoc.
Lou kiwnął mi głową i poszedł do siebie. Wzięłam szybki prysznic i poszłam spać.
Obudziłam się ok. 13. Cudownie budzić się z myślą, że nie musisz iść do szkoły. W końcu mamy połowę lipca. Zjedzenie śniadania, ubrania się i lekkie oprzątnięcie domu zajęło mi niecałe półtora godziny. Potem już tylko odliczałam minuty do powrotu Louisa. W końcu usłyszałam jak drzwi się otwierają. Uśmiechnęłam się szeroko na widok brata, ale zaraz uśmiech zastąpiła wściekłość.
- Cześć [T.I.]. - rzuciła Eleanor. Za nią wszedł jeszcze Harry, najlepszy przyjaciel Lou, ale on tylko skinął do mnie głową i nieśmiało odsunął się na bok.
- Chyba się nie obrazisz, jeśli Eleanor zostanie z nami.. - powiedział Lou.
- Żartujesz sobie, kurwa?
Lou zauważył, że zaraz wybuchnę i odciągnął mnie na bok.
- Miało być nas dwoje! Umiesz liczyć?! Dwa znaczy ja i Ty, czyli BEZ NIEJ.
- Uspokój się i przestań zachowywać się jak dziecko.
- Nadarza się okazja, żebyśmy pobyli razem, a Ty przyprowadzasz ją?
- Wziąłem Ci Hazzę do towarzystwa.
- Ja go praktycznie nie znam.
- To się poznacie. No weź. Będzie fajnie.
- Wątpię.
- Proszę?
- Niech Cię chuj strzeli.
- Ha! Ej, uważaj na słownictwo, młoda damo.
Razem wróciliśmy do salonu. Lou usiadł obok El i objął ją ramieniem. Ja zajęłam miejsce obok Harry'ego. Oboje czuliśmy się niezręcznie.
- To co oglądamy? - zapytała Eleanor.
- Nie wiem. [T.I.], Hazz jakieś propozycje? - Louis posłał nam szczery uśmiech, a ja wzruszyłam tylko ramionami.
- Obojętne co. - powoli powiedział Harry. Miał niesamowicie głęboki głos.
- To oglądamy Piratów z Karaibów. - Lou podszedł, żeby poszukać płyty. - Wy dwoje możecie się zająć popcornem. El, pomóż mi tu.
Każda chwila oderwania się od Eleanor była wręcz zbawienna więc w podskokach ruszyłam do kuchni. Harry powoli kroczył za mną. Podbiegłam do szafki i wyciągnęłam torebkę z popcornem. Włożyłam ją do mikrofali i znów znaleźliśmy się w niezręcznej ciszy. Pomijając strzelanie popcornu.
- Jak w szkole? - zapytał Harry.
- Są wakacje.
- Cholera, faktycznie. Trochę głupio zacząłem.
- Przynajmniej się odezwałeś. - posłałam mu lekki uśmiech. - Wrobili Cię?
- Louis mówił, że będziesz tylko Ty i on.. Trochę głupio, bo wiesz.. Nie mów mu tylko, ale ja nie lubię Eleanor.
- Haroldzie, właśnie zaczęłam Cię lubić. - chłopak uśmiechnął się, ukazując urocze dołeczki w policzkach. W tym momencie popcorn był już gotowy. Hazz kiedyś często tu bywał, więc znał położenie każdego przedmiotu. Bez trudu znalazł dwie większe miski i pomógł mi przesypać popcorn. Gdy wróciliśmy do pokoju, Eleanor siedziała na kolanach Lou i się całowali.
- To obrzydliwe. - skomentował Harry i postawił przed nimi jedną z misek.
Usiedliśmy jak najdalej od nich i po chwili zaczęliśmy już zajadać się popcornem. Lou włączył film, ale jakoś bardziej pochłonęła mnie rozmowa z Harry'm. Był na prawdę świetnym i zabawnym chłopakiem. Co chwila obejmował mnie ramieniem, albo bawił się włosami. Robił to prawdopodobnie po to, żeby powkurzać Louisa, który cały czas piorunował go wzrokiem.
- Gdzie jest łazienka? - spytał Hazz podnosząc się z kanapy.
- Przecież wiesz gdzie.
- Nie wiem, dawno mnie tu nie było. - uśmiechnął się sztucznie kątem oka spoglądając na Eleanor.
- Chodź, pokażę Ci. - kiwnęłam głową i weszliśmy na górę.
- Gdzie jest Twój pokój?
- Tu.
- Idealnie. - chłopak pociągnął mnie za sobą i zamknął drzwi. Zbliżył twarz do mojej. Nasze usta dzieliły milimetry. Powoli się przusuwał, ale ja objęłam go za szyję, żeby to przyspieszyć. Delikatnie muskał moje wargi, żeby już po chwili mocniej się w nie wpić. Lekko wsunęłam mu język do ust. Nie protestował. Rozchylił mocniej wargi, żeby dać mi lepszy dostęp. Wsunęłam dłonie w jego loki. Były bardzo przyjemne w dotyku. Niesamowite. Harry nie przerywając pocałunku, położył się na łóżku i pozwolił mi usiąść na sobie okrakiem. Zdjęłam z niego koszulkę. Miał wspaniałe ciało. Dłońmi jeździłam po jego klatce piersiowej. Poczułam jak delikatnie się uśmiecha i zdjął moją bluzkę. Złożył lekki pocałunek na brzuchu i znów wrócił do ust.
Przerwał nam dźwięk otwieranych drzwi. Louis był nieźle wkurzony.
- Harry, wypierdalaj. Już.
- Mm, ja tylko.. - wymruczał odsuwając mnie na bok.
- Nie interesuje mnie to. Wypierdalaj.
Hazz założył koszulkę i uśmiechnął się do mnie.
- Do zobaczenia.
- Nie sądzę. - warknął Lou i wypchnął go za drzwi. Upewnił się, że Styles wyszedł i wrócił do mnie. - Co to miało kurwa być?
- Wal się. Mam 16 lat. Nie traktuj mnie jak dziecko. Mam prawo robić co chcę i z kim chcę.
- Nie pod moim dachem, jasne? Gdybym wszedł 10 minut później, to już by Cię wyruchał. Nie pozwolę, żeby ktoś Cię zranił. A już na pewno nie on. Masz się trzymać z dala od Stylesa. Jasne?
- Bo?
- Bo już nigdzie nie wyjdziesz, póki nie skończysz 18.
- Lou, kotku, nie uważasz, że przesadzasz? - Eleanor wzięła go za rękę.
- Wiesz jaki jest Harry.
- Ale ludzie potrafią się zmieniać. A ona jest zwykłą nastolatką, która chce się bawić. Poza tym jest bardzo dorosła jak na swój wiek. Założę się, że do niczego by nie doszło.
Po prostu nie mogłam uwierzyć. Potraktowałam ją okropnie, a ona mnie broni. Może nie była taka zła, za jaką ją uważałam.
- Dobra. Ale jak przyłapię Cię jeszcze raz w takiej sytuacji, nie ważne z kim i nie ważne, kto zaczął i tak go uderzę. Jasne?
- Tak. - wydusiłam. Louis zszedł na dół, za to Eleanor ciągle stała w drzwiach i uśmiechała się lekko. - Dziękuję.
- Daj spokój, nie ma o czym mówić.
- Jest! Okropnie Cię traktowałam.. Ciężko pogodzić się z tym, że muszę się z kimś Louisem dzielić. Przepraszam Cię za wszystko.
- Wiem jak to jest. Nic się nie stało, serio. Jak będziesz miała jeszcze jakiś problem z Lou, to wal do mnie. - puściła mi oczko. - A! Zapomniałabym! Harry kazał Ci to przekazać, gdy wychodził. - podała mi karteczkę i bransoletkę, którą nosił Hazz.
- Dziękuję. Znowu.
- Nie ma sprawy, kotku. A teraz wybacz, idę ostudzić księcia. - obie cicho się zaśmiałyśmy i wyszła.
Obróciłam karteczkę. Numer Harry'ego. Nie mogłam powstrzymać uśmiechu. Wszystko zaczynało się układać.
Ja i Harry spotykamy się od kilku miesięcy. Staraliśmy się ukrywać nasz związek przed Lou, bo znów zaczęłyby się nieprzyjemności. Tego dnia akurat mijały okrągłe 6 miesięcy odkąd to się zaczęło, więc chcieliśmy to jakoś uczcić. Eleanor wyciągnęła Louisa na miasto, żebyśmy mieli dom tylko dla siebie.. Było oczywiste co zamierzamy zrobić. Włożyłam najseksowniejsze ciuchy jakie miałam i zrobiłam lekki makijaż. Harry obiecał, że zajmie się kolacją, bo gotowanie nie było moją mocną stroną. Usiadłam więc i na niego czekałam. 15 minut później usłyszałam pukanie do drzwi. Otworzyłam je i oparłam się o framugę.
- I co powiesz? - przegryzłam dolną wargę.
- Żebyśmy szybciej zjedli, bo inaczej rzucę się na Ciebie w trakcie.
Zaśmiałam się i pociągnęłam go za rękę. Harry zrobił spaghetti. Nie długo zajęło nam zjedzenie go, bo oboje myśleliśmy już tylko o jednym. Zebrałam brudne naczynia i włożyłam je do zlewu. Pozmywać już nie zdążyłam, bo poczułam jego gorący oddech na moim karku.
- Wyglądasz pięknie. - pocałował moje nagie ramię.
Odwróciłam się i zaczęłam go namiętnie całować. Chłopak lekko ścisnął mnie za tyłek, więc bez skrupułów oplotłam go nogami i pozwoliłam się podnieść. Delikatnie położył mnie na kanapie i zaczął całować moją szyję. Odchyliłam głowę do tyłu, żeby dać mu jeszcze lepszy dostęp. Chciał mi zrobić malinkę, ale go powstrzymałam.
- Jeżeli Lou to zobaczy, to zabije mnie na miejscu. - wysapałam.
- Obronię Cię.
- Wątpię.
- To nie mogę?
- Absolutnie nie.
- To musisz mi to jakoś wynagrodzić. - Styles posłał mi jeden ze swoich złośliwych uśmieszków. Jedną ręką szukał zamka od mojej sukienki. W końcu go znalazł i powoli ją ze mnie zdjął. - Masz wspaniałe ciało.. Jestem szczęściarzem. - lekko pocierał wewnętrzną stronę mojego uda.
- Jesteś złośliwy, przestań. - zabrałam jego dłonie i pomogłam mu zdjąć koszulkę, a potem spodnie. I tak zostaliśmy w samej bieliźnie. Znów powróciliśmy do całusów.
Jego dłonie błądziły po moim ciele i spoczęły na plecach. Nasze pocałunki stały się coraz namiętniejsze. Wsunął mi język do ust i dokładnie je penetrował. W życiu nie odczuwałam jeszcze takiego pragnienia. On najwidoczniej też nie. W tym momencie ktoś wszedł do domu. Kurwa, kurwa, kurwa. Tym razem Louis wyglądał jakby miał dostać białej gorączki. Harry zeskoczył ze mnie i zaczął się cofać do tyłu.
- Ostrzegałem, żebyś się do niej nie zbliżał. - Lou podchodził coraz bliżej Stylesa. - Teraz załatwimy to inaczej.
Szybko zeskoczyłam z kanapy i zakryłam Harry'ego.
- Louis zostaw go!
- Odsuń się i wyjdź do swojego pokoju.
- Nie.
- Już! - krzyknął. Harry ominął mnie i pchnął Louisa do tyłu.
- Nie krzycz na nią. - powiedział stanowczo.
- Przychodzisz do mojego domu, próbujesz wyruchać moją siostrę i jeszcze mnie popychasz? - Lou gwałtownie uniósł rękę i uderzył Harry'ego w twarz.
- Louis przestań! Pojebało Cię? - chwyciłam twarz mojego chłopaka w dłonie. - Nic Ci nie jest?!
- Trochę szczypie. - syknął.
- Co Ty kurwa wyrabiasz? - krzyknęłam do brata.
- Co ja wyrabiam? Dziewczyno, on ma 19 lat, a Ty 16! To jest gwałt, zdajesz sobie z tego sprawę? Zawrócił Ci w głowie, wykorzysta Cię i po prostu Cię zostawi! Starałem się przed takimi typami chronić, ale Ty po prostu zachowujesz się jak dziwka!
- Sam jesteś dziwka! Ja go kocham, a on kocha mnie! I albo to zakceptujesz, albo wyprowadzam się do niego!
- Mówiłem! Namieszał Ci w głowie!
Harry złapał Lou za ramiona i lekko nim potrząsnął.
- Ja. Ją. Kocham. Dotarło to do Ciebie?! Louis, jesteś moim najlepszym przyjacielem. Jak myślisz, mógłbym jej coś takiego zrobić?! Nawet ja nie jestem takim dupkiem. Spotykamy się już pół roku. Gdybym chciał ją wykorzystać, już bym to dawno zrobił. Uwierz mi, że jej nie skrzywdzę. Louis, proszę. Daj mi szansę.
Tommo wparywał się w nas na zmianę. W końcu wyciągnął do Harry'ego rękę.
- Dobra, koleś. Dam Ci szansę.
- Dzięki. - przybili piątkę. Hazz wziął mnie a ręce i pocałował w policzek.
- To obrzydliwe. - skwitował Lou.
- To tylko policzek..
- Mówię o tym, że jesteście pół-nadzy.
Tommo wyszedł z pokoju, a ja i Harry zaczęliśmy się ubierać.
- Harry?
- Tak?
- Serio mnie kochasz?
- Nie mogłoby być inaczej. - chłopak uśmiechnął się i delikatnie mnie pocałował. - Kocham i będę kochał. - szepnął mi do ucha.


wtorek, 1 maja 2012

#41. Harry

Wkurzyłaś się na wpis, który Harry umieścił o Tobie na tt. Chłopak nie chciał go usunąć. Zaczęliście się kłócić, a ty wściekła spoliczkowałaś go. Harry zdziwiony wpatrywał się w Ciebie, a potem odszedł bez słowa. Po około godzinie postanowiłaś go przeprosić. Chodziłaś po całym domu, szukając go, ale nigdzie go nie było. Z łazienki usłyszałaś szlochanie. Otworzyłaś drzwi, a w pustej wannie siedział Harry, wypłakujący się w ręcznik. Serce ci pękło. Podeszłaś do niego, przeprosiłaś go i obiecałaś, że już nigdy więcej tego nie zrobisz. Harry wydusił z siebie tylko Przepraszam pomiędzy płaczem.

#39. Harry

Harry poprosił cię, żebyś pojechała z nimi na plan teledysku. Niestety ochroniarze nie wpuścili cię do środka, więc zostałaś na zewnątrz. Po ok. godzinie ze studia wychodzą chłopaki, wściekle coś wykrzykując do idącego za nimi, ze skruszoną miną Harry'ego. Zapytałaś co się stało, na co Liam odpowiedział: ' Reżyser poprosił twojego kochanego chłopaka o spojrzenie w oczy jednej z aktorek, odmówił bo twierdził, że nie będzie patrzył w oczy innej osobie, niż tobie.' Przytulasz zasmuconego Harry'ego wmawiając mu, że jakoś dacie radę.

#38. Harry

 Pewnego wieczoru usiadłaś na brzegu basenu i zaczęłaś wpatrywać się w odbijające się w wodzie światło księżyca. W oddali słychać było krzyki chłopaków i dźwięk muzyki. Chciałaś uciec od tego zgiełku i hałasu. Nagle podchodzi do Ciebie Harry i nic nie mówiąc siada obok i spogląda raz na księżyc, raz na Ciebie. W końcu patrzy ci w oczy i mówi 'Nie, jednak nie ma nic piękniejszego od Ciebie'. Po chwili całujesz go czule.

#29. Harry


Z Harrym znacie się już ponad 3 lata. Nieźle się dogadujecie i każdą wolną chwilę spędzacie razem. Jednak po występie w X-Factorze przestał się do Ciebie odzywać. Wtedy też zaczęły się twoje kłopoty. W szkole stałaś się pośmiewiskiem, przez co Twój chłopak Daniel Cię zostawił. Podobnie jak 'przyjaciółki'. W domu też nie było lepiej. Twoi rodzice się rozwiedli. Zostałaś z matką, która cały czas piła, a jej facet często Cię bił. Codziennie wyciągałaś żyletkę i cięłaś się. Tęskniłaś za swoim dawnym życiem. Za ojcem. Za Danielem.. Za Harrym. Pewnego dnia siedziałaś na krawężniku ulicy i płakałaś. Ktoś z tyłu zasłonił Ci oczy.
Harry: Niespodzianka!
Ty: Hazza? Co tu robisz? - powiedziałaś i otarłaś łzy.
Harry: Tęskniłem za Tobą. Wskoczyłem w samolot i oto jestem! Co tam u Ciebie?
Chłopak chyba nie zauważył, że płakałaś, bo usiadł obok uśmiechnięty.
Ty: Jakoś leci, a u Ciebie?
Harry: Nawet nieźle. Eh, dawno Cię nie widziałem. Wypiękniałaś i.. całkiem sporo schudłaś. Jesz ty coś wogóle?
Ty: Jak mam czas. - nie chciałaś go martwić. W domu nie jadłaś, jak miałaś kasę, to jadłaś coś na mieście, ale teraz to przestało mieć znaczenie.
Harry: Mam pomysł. Pamiętasz, jak kiedyś chodziliśmy po sklepach? Zapraszam Cię na zakupy. Ja płacę, za wszystko!
Ty: Nie ma mowy. Nie będziesz za mnie płacił.
Harry: Nie dyskutuj, jestem starszy. No błagam.
Ty: Dobra. Ten jeden raz.
Wstaliście i poszliście w stronę centrum handlowego. Weszliście do jakiegoś sklepu z damską odzieżą, i od razu Harry zarzucił Cię sukienkami. Spora część była na ramiączkach. Kompletnie zapomniałaś o bliznach po cięciu się.
Ty: Harry, ja się w tym nie pokażę.
Harry: Na pewno dobrze wyglądasz.
Ty: Nie chcę. Nie wyjdę.
Harry: Nie to nie. Idę tam do Ciebie.
Myślałaś, że żartował, ale jednak pojawił się w przebieralni. Szybko zwrócił uwagę na Twoje ręce.
Harry: Ja pierdolę. Coś Ty zrobiła? Dlaczego? Co się dzieje?
Rozpłakałaś się i wszystko mu opowiedziałaś. Chłopak przytulił Cię i zaczął głaskać po włosach.
Harry: Nie zostawię Cię z tym, rozumiesz? Zabieram Cię ze sobą.
Ty: Ona Ci nie pozwoli. Ja mam dopiero 17 lat.
Harry: A ja mam 18. Wywalczę prawo o opiekę nad Tobą w sądzie. Tak nie może być.
Rok później: Harry otrzymał prawo do opieki nad Tobą. 1D stali się dla Ciebie jak rodzina. Troszczą się o Ciebie na każdym kroku. Ty i Harry poczuliście do siebie więcej niż przyjaźń. W twoje 18 urodziny oświadczył Ci się. Teraz jesteście małżeństwem.

#24. Harry


Dzisiejszy wywiad miał się odbyć w waszym domu. Wszyscy ubraliście się i zjedliście śniadanie.. Wszyscy oprócz Harry'ego. Nie było już czasu, żeby go obudzić. Gdy weszła reporterka, po oprowadzeniu jej po domu, postanowiliście obudzić Harry'ego w towarzystwie kamer. Zayn i Liam skakali po jego łóżku, Niall chwycił za gitarę stojącą w kącie i zaczął krzyczeć, a Louis rzucał w niego marchewkami. Hazza jednak tylko obrócił się na brzuch.
Reporterka: Może niech [T.I.] spróbuje, jak na przykładną narzeczoną przystało.
Chłopaki odsunęli się na bok, a ty usiadłaś na jego plecy.
Ty: Wstaaawaj.
Harry: Śpię, kurwa.
Ty: Nie, wcale nie śpisz.
Harry złapał cię za nogi i wylądowałaś obok niego. Chłopak położył swoją głowę na twoim brzuchu i zamknął oczy.
Harry: Teraz owszem, mogę spać.
Ty: Jeśli nie wstaniesz teraz, to zgwałcę cię lokówką.
Harry: To nie jest stra..
Ty: .. nagrzaną.
Harry: O kurwa.
Chłopak złapał za kołdrę i się nią owinął, a potem szybko pobiegł do łazienki. Niall dusił się ze śmiechu.
Reporterka: I to tak codziennie?
Liam, Zayn, Louis, Niall: O tak.

#16. Harry


Jak co dzień, obudził Cię Harry, który wstawał do łazienki pół godziny przed tobą.
Ty: Czy ty już głośniej nie umiesz?
Harry: O, wstałaś.
Ty: Każdego pierdolonego ranka to samo. - krzyknęłaś lekko podnosząc głowę z poduszki.
Harry: Każdego pierdolonego ranka, drzesz się na mnie za niewiadomo co. - jak na złość, chłopak otworzył drzwi do łazienki.
Ty: Jesteś gorszy niż Zayn. Naprawdę, nie możesz dać mi spać, choć jeden jebany poranek?
Harry: Dlaczego w każdym zdaniu musisz przeklinać?
Ty: Bo jestem kobietą i mam kurwa prawo. Nie omijaj moich pytań do cholery jasnej!
Harry: Usiłuję wyglądać przy Tobie chociaż trochę dobrze! Ale nie daję rady! - z trudem wstałaś i weszłaś do łazienki. Obie ręce położyłaś na nagich plecach Harrego. Biło od nich ciepło, więc go przytuliłaś. Od niego przyjęłaś dziwny zwyczaj spania nago.. Znaczy odkąd byłaś z Harrym kazałaś mu spać chociaż w bokserkach, ale wzamian on kazał ci spać wyłącznie w staniku i majtkach. Nie zbyt podobał Ci się ten pomysł, ale się stosowałaś. Po chwili zamyślenia zorientowałaś się, że Harry stoi przodem do Ciebie i jedną ręką bawi się końcówkami Twoich włosów. Położyłaś jedną dłoń na jego policzku i przysunęłaś się tak blisko niego jak tylko mogłaś. Wasze oddechy przyspieszyły. Harry pocałował Cię w kark, co wywołało na Twoim ciele dreszcze. Uwielbiałaś jego dotyk, jego pocałunki, jego głos.. jego. Wszystko wskazywało na to, że doprowadziłoby to was do jednego. Gdy Harry ze swoimi pocałunkami dochodził już do Twoich piersi położyłaś obie dłonie na jego policzkach i zmusiłaś, by na Ciebie spojrzał.
Ty: Nie teraz. Chłopaki zaraz wstaną.
Zawiedziony spojrzał Ci w oczy.
Harry: Ok.. ale tej nocy jesteś moja.
Pocałował Cię delikatnie w usta i podbiegł do szafy.
Ty: Jasne, tygrysie. - zaśmiałaś się pod nosem.

#13. Harry


Był wieczór. Liam i Zayn oglądali telewizję, Louis brał prysznic, Niall szykował kolację, a ty siedziałaś Harry'emu na kolanach i sprawdzałaś facebooka. Po przejrzeniu pierwszych 6 postów spojrzałaś na Hazzę.
Ty: O czym teraz myślisz?
Harry: O Tobie.
Ty: Rozwiń wypowiedź.
Harry: O nas.
Ty: Rozwiń ją jeszcze bardziej.
Harry: Ty. Ja. Łóżko. Zabawy nie dla dzieci.
Ty: A czego ja się mogłam po Tobie spodziewać, zboczeńcu. - westchnęłaś i wróciłaś do przeglądania stron.
Harry: Podniecasz mnie. - szepnął Ci do ucha, przez co zaczęłaś się uśmiechać i delikatnie wyrywać z jego objęć.
Ty: Bierz Lou do łóżka.
Harry: Ale ty w łóżku jesteś lepsza. Zawsze jesteś lepsza. Kocham Cię.
Ty: Też Cię kocham. Ale o tym nie myśl erotomanie. Nigdzie z Tobą nie idę.
Harry zszedł z kanapy i przerzucił sobie Ciebie przez ramię.
Harry: Twoja zgoda jest mi zbędna. Spierdzielać do hotelu. - powiedział spoglądając na Zayna i Liama, którzy wpatrywali się w was ze śmiechem.
Liam: Louis, Niall zbierajcie się.
Niall: Dlaczego? Gdzie idziemy? - powiedział mlaskając głośno.
Zayn: Bo [T.I.] i Harry będą się bzykać.
Harry: A dostałeś kiedyś w łeb?
Zayn: Już się nie odzywam! - pobiegł po płaszcz.
Gdy Louis zszedł na dół, chłopcy wyszli. Z lekkim uśmiechem wpatrywałaś się w Harry'ego, który zamknął drzwi na klucz.
Harry: To na czym skończyliśmy?
Ty: Jesteś pokręcony, zboczeńcu.
Harry: Ale jestem Twoim zboczeńcem. I to się nie zmieni, moja droga. Chodź tu do mnie.
Ty: A jeszcze czego. - zaczęliście biegać po całym domu, w końcu Harry dopadł Cię w sypialni i rzucił na łóżko. Całą noc się kochaliście, a następnego dnia oboje chodziliście uśmiechnięci.

#12. Larry as romance


Louis: Harry! Boże, gdzie byłeś?
Harry: Z koleżanką. - powiedział odwieszając płaszcz na miejsce.
Louis: Z Caroline? Z Emmą? Czy jeszcze z inną dziwką?
Harry: Dziwką? To moje koleżanki. Nic ci do tego.
Louis: Wychodzisz. Nie ma Cię cały dzień. Widuję Cię tylko na koncertach i wywiadach. Owszem, dużo mi do tego.
Harry: Zajmij się 'Eleanor'uś'. - usiadł na kanapie.
Louis: A więc tu Cię boli? Eleanor to moja dziewczyna. W czym ty masz problem?
Harry: W czym? Mówiłeś, że to tylko przykrywka, a teraz odwalasz takie numery?
Louis zmarszczył (?) brwi i usiadł obok Hazzy.
Louis: Ja przepraszam.. nie wiedziałem, że Cię tym ranię. Przykro mi.
Harry: Ile jeszcze? Jak długo jeszcze, będę publicznie udawał, że mnie to nie obchodzi? Obchodzi mnie to. Bardzo. Louis kocham Cię.
Louis: Dobrze wiesz, że jesteś dla mnie wszystkim. Nie chcę, żeby ludzie sobie coś pomyśleli. - Lou wziął za rękę swojego ukochanego. Hazza zerknął lekko, na ich splecione dłonie.
Harry: Kiedy to się skończy? Jak długo mogę udawać?
Lou obrócił jego twarz tak, by na niego spojrzał.
Louis: Niedługo. Obiecuję.
Chłopcy nachylili się i pocałowali.

poniedziałek, 30 kwietnia 2012

#6. Harry


Harry rzucił się na łóżko obok Ciebie.
Ty: A głośniej to ty nie umiesz? Jesteśmy u moich rodziców, zachowuj się.
Harry: Wystarczy, że muszę spać w spodniach. Bardziej kulturalny nie będę.
Chłopak ułożył się obok Ciebie i nakrył kocem. Wtuliłaś głowę w jego klatę i palcem jeździłaś po tatuażu na ręce.
Ty: Harry, a gdybym teorytycznie była w ciąży?
Harry: W sensie zero seksu przez 9 miesięcy?
Ty: Dokładnie tak.
Harry: Jezuuu, jakoś bym to przełknął.
Ty: W takim razie, jestem w ciąży.
Harry: Ale jak..?
Ty: Gdy byliśmy razem w łóżku, ty zapomniałeś założyć..
Harry: Ja wiem jak to działa! Ale jak.. Dlaczego nie wiedziałem wcześniej?! - chłopak podniósł się na równe nogi.
Ty: Bałam się Twojej reakcji! Że mnie zostawisz.
Harry: Skoro tak uważasz, to może rzeczywiście tak zrobię.
Harry ubrał bluzę, buty i czapkę i wyszedł. Przez całą godzinę płakałaś. Dzięki Bogu, Twoi rodzice nic nie słyszeli. Ok. 2 w nocy dostałaś smsa od Zayna: Harry jest roztrzęsiony, ale jutro z rana wróci. Zawiódł się, że nie wiedział pierwszy. Trzymaj się, młoda.
Nazajutrz, tak jak mówił Zayn, Harry wrócił. Stanął w progu drzwi z wielkim bukietem róż.
Harry: Głupio mi za wczoraj. Wybaczysz mi?
Ty: Nic się nie stało. Ważne, że jesteś. - przytuliłaś go.
Harry: Cieszę się, że będziemy mieli dziecko. Zrobię wszystko, żeby być jak najlepszym ojcem.
Ty: Już nim jesteś. Wróciłeś.
Harry: Do Ciebie wrócę zawsze. Nie umiem bez Ciebie żyć. Kocham Cię.
Ty: Ja Ciebie też.
9 miesięcy później na świat przyszedł wasz syn: Sebastian Louis Styles.

#4. Harry


Harry: Wróciłem, skarbie! - krzyknął od progu.
Ty: Niezmiernie się cieszę. - powiedziałaś zbierając swoje rzeczy z podłogi i układając je w walizce - Zejdź mi z drogi.
Harry: Coś się stało? Gdzie jedziemy? Przecież dopiero wróciłem..
Ty: Sam mi to powiedz. Nie 'MY', Harry, bo 'NAS' już nie ma.
Harry: Ale jak to? Dlaczego?
Ty: Jak ty kurwa mogłeś? Jak? - krzyknęłaś mu w twarz powstrzymując łzy.
Harry: Kto Ci to powiedział? - spuścił głowę.
Ty: Oddałam Ci serce, oddałam Ci każdą myśl, oddałam wszystko. Oczywiście! Tobie chodziło tylko o to, żeby przelecieć pierwszą lepszą i iść do następnej!
Harry: Ja Ci to wszystko wytłumaczę. - domknęłaś walizkę i zmierzałaś w stronę drzwi, ale Harry zagrodził Ci wyjście. - Byłem pijany. Ona też. Zayn mi świadkiem. Błagam, nie odchodź. Porozmawiajmy.
Ty: Miałeś na to czas. Odsuń się.
Harry: Nie. Błagam, proszę. Daj mi się wytłumaczyć. Nic nie rozumiesz.
Ty: O jasne, to ty wszystko rozumiesz! - zakryłaś twarz w dłoniach. - Jaka ja byłam głupia, Boże.
Chłopak podszedł do Ciebie bliżej.
Harry: Kocham Cię. Nie odchodź.
Ty: Nie dotykaj mnie, kłamco jebany. Nie chcę mieć z Tobą NIC wspólnego.
Zręcznie go wyminęłaś i wyszłaś przed dom, gdzie czekała na Ciebie taksówka. Wsiadłaś do środka i usłyszałaś krzyk Harry'ego:
Harry: NIE ZOSTAWIAJ MNIE! SŁYSZYSZ? BEZ CIEBIE NIE MAM PO CO ŻYĆ!! WRÓĆ! - po czym upadł na kolana i zaczął płakać. Z obojętną miną odwróciłaś wzrok w inną stronę. Serce Cię bolało. Chciałaś wybiec, przytulić go i uświadomić, że wszystko będzie dobrze.. Ale nie było. Zdradził Cię, a tego nie da się wybaczyć. Przez kolejny tydzień mieszkałaś u siostry. Harry dzwonił, pisał na smsach i twiterze. Po jakimś czasie przestał. Pewnej środy, gdy wyrzucałaś wasze wspólne zdjęcia, nagle zawołała Cię Anastacia - twoja siostra.
Anastacia: Kurwa mać, [T.I.] szybko chodź tu!!
Ty: Ugh, idę.
Zeszłaś na dół, a dziewczyna zgłośniła telewizor.
Reporter: Wczoraj w godzinach 4-5 wieczorem, 18-letni Harry Styles popełnił samobójstwo, przedawkowując środki nasenne. Ratownikom nie udało się go uratować. Kilka minut, przed tą tragiczną chwilą chłopak dodał wpis, na twiterze swojej byłej dziewczyny o treści 'byłaś moim sercem, a życie bez serca jest niemożliwe'. Pod domem byłego już członka One Direction, fani ustawiają znicze. Reszta chłopców była wstrząśnięta, a Louis i Niall nawet płakali.
Nie wysłuchałaś do końca. Otworzyłaś drzwi i wybiegłaś na ulicę.. Wprost pod pędzący samochód. Ostatnie urywki.. Anastacia, lekarze .. i nagle wszystko ucichło. Zmarłaś.