Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zayn Malik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zayn Malik. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 grudnia 2013

Zamknij się wreszcie.

I wish that I could take you to the star
I'd never let you fall and break your heart
And if you wanna cry or fall apart
I'll be there to hold ya

- Długo jeszcze tak będziesz się nie odzywać? - warknął Zayn opierając się o framugę drzwi. Zignorowałam to i przewróciłam stronę gazety. W sumie mało mnie obchodziły tematy związane z plotkami o celebrytach, ale musiałam się czymś zająć w czasie unikania go. - No przecież przeprosiłem, tak? O co Ci jeszcze chodzi? - poczułam jak siada obok mnie, ale nie dotykał mnie. I ma szczęście. To nie tak, że zasugerował, że jestem gruba czy coś. Nie, powodem nie była jedna z tych błahostek o które wkurzają się dziewczyny. A może i tak? Tak czy inaczej, kiedy stwierdził, że mój głos jest irytujący i chciałby, żebym czasem zamilkła, postanowiłam się zastosować i nie odzywać. Nie będę go jednak ignorować wieki. Po prostu nie będę się odzywać. Nie muszę udawać, że go tu nie ma czy coś. Tak więc podniosłam się z kanapy i wyciągnęłam z komody kartkę i długopis. Ciągle czułam na sobie jego ciekawskie spojrzenie. Napisałam na karteczce 'Głodny?' i położyłam mu na kolanach. Zerknął na papierek i znów na mnie. 
- Nie możesz po prostu zapytać? 
Przewróciłam oczami i nabazgrałam na drugiej strony kolejne słowa.
- 'Tak czy nie?' Żartujesz, tak? - wzruszyłam ramionami i ruszyłam do kuchni, ale słyszałam, że idzie za mną. - Przestań do cholery traktować mnie jak dziecko, któremu rodzic dał karę. To irytujące. Jestem od Ciebie starszy.
Otworzyłam lodówkę i wyciągnęłam z niej mrożoną pizzę. Jakoś nie miałam nastroju cokolwiek samej przygotowywać. 
- Słyszysz? To już nie jest śmieszne. - miałam cholerną ochotę się roześmiać, słysząc jak desperacko próbuje uzyskać jakąkolwiek odpowiedź. Faktycznie wyglądaliśmy trochę jak matka karząca niegrzeczne dziecko, a nie jak narzeczeni. Mylisz się, Zayn. To jest śmieszne.
- Nie będziesz przecież nie odzywać się całą wieczność - zagrodził mi drogę do piekarnika przysuwając twarz tak blisko mojej jak tylko się dało. - Prawda? 
Nachylił się, żeby mnie pocałować, ale odchyliłam głowę do tyłu i wyminęłam go. Włączyłam piekarnik i wyjęłam pizzę z pudełka. 
- Odezwij się do cholery jasnej! 
Dalej robiłam swoje nie przejmując się jego obecnością. 
- Myślisz, że ja tak nie umiem? Proszę bardzo. Chcesz ciszy to będziesz ją miała. Od tego momentu nawet się nie odezwę. Ani słowem. - westchnęłam i aż się lekko uśmiechnęłam na to, że sobie odpuścił. - Będziesz mnie błagać, żebym coś powiedział, ale ja będę cicho. Nic nie będę mówił. I wytrzymam dłużej niż Ty. 
Taaaak, Malik i nieodzywanie się to jednak zbyt piękna wizja. Wstawiłam pizzę do nagrzanego piekarnika i wyszłam z kuchni, podczas gdy Zayn idąc za mną ciągle wygłaszał swój monolog. Przechodząc przez salon zgarnęłam ze stolika notes i długopis. Wyrwałam jedną kartkę i podałam mu.
- Zamknij się wreszcie. - odczytał głośno i zamilkł. Posłałam mu wdzięczne spojrzenie i poszłam na górę. Jeśli mam się nie odzywać, to równie dobrze mogę zasnąć.



***

Obudziły mnie huk i wiązanka przekleństw dochodząca z dołu. No ciekawe co on znowu wymyślił. Westchnęłam ciężko i zeszłam po schodach, kierując się w stronę hałasu, który jak się okazało - dochodził z kuchni. Zayn kurczowo ściskał swoją dłoń, a na podłodze leżała pół-spalona pizza. 
- Jezu Chryste. - podbiegłam do niego i pociągnęłam go w stronę kranu. Zaklął kiedy odwijałam jego czerwoną dłoń z koszulki i podstawiłam pod zimną wodę. - Czy mam Cię instruować jak dziecko, że piekarnik jest kurwa gorący? 
- Wiedziałem, że jest gorący, ale nie myślałem, że tak bardzo. - syknął.
- Jestem od Ciebie starszy. - przedrzeźniałam go piskliwym głosem.
- Ja tak nie mówię. - warknął w obronie. 
- Zamknij się i trzymaj rękę pod wodą. 
Wyciągnęłam z apteczki bandaż i podeszłam do niego. Zakręciłam wodę i chwyciłam jego dłoń by owinąć ją bandażem. 
- Przestań się na mnie gapić, to irytujące. - mruknęłam nie odrywając wzroku od jego dłoni. 
- Odezwałaś się. 
- Oh, przepraszam, więcej już nie będę. - zrobiłam małą kokardkę na końcówce i odsunęłam się od niego.
- Nie o to mi chodziło. Przepraszam, okej? Ta cisza po prostu mnie dobija. - westchnął i delikatnie położył dłonie na mojej talii. 
- Powinna. Skoro mój głos jest taki wkurwiający, to po co mam się odzywać? - żachnęłam się.
- Przepraszam, powinienem był pomyśleć, zanim to powiedziałem.
- I? 
- Już przeprosiłem. 
- Spaliłeś mi pizzę, skurwysynie. Za to oczekuję więcej niż przepraszam. - w odpowiedzi usłyszałam jego dźwięczny śmiech, a potem poczułam jego delikatne wargi na swoim czole.




image



Hej.. Znowu przychodzę do was ja, autorka marnotrawna.. Cóż, mam porządne powody na swoją nieobecność! Pieprzone egzaminy próbne, wróg numer 1. każdego 3-cio gimnazjalisty. ;-; I oczywiście zagrożenie z biologii, to już mój drugi wróg.. Ale postaram się w święta dodać trochę więcej. :) Poza tym, ten imagin też zbyt wspaniały nie jest, ale chodził mi jakiś czas po głowie więc jest.. Dziękuję każdemu, kto komentuje, serio aż mi się serducho cieszy jak widzę tyle opinii. :3
Co z 2 częścią Nialla? -> mam połowę napisaną, ale jest tak cholernie beznadziejna, że po prostu jak na nią patrzę to aż mi słabo, więc postaram się dodać nową może za tydzień.
Propozycje. -> obecnie mam 2, są na prawdę interesujące i również postaram się je napisać. :) x 

BUYA!





piątek, 31 maja 2013

Nie potrafisz mi się sprzeciwić.

- Hej wszystkim! - krzyknęłam wchodząc do salonu i oniemiałam.
- Nie wiesz jak się puka? - rzucił wkurzony Louis odsuwając się od pół nagiego Harry'ego.
- Nie wiecie, że normalni ludzie nie onanizują się w salonie mieszkając z lokatorami? - odpowiedziałam uśmiechając się złośliwie. Nie zbyt krępowały mnie takie sytuacje jak ta. W zasadzie było to normalnością. Można się przyzwyczaić. - Widzieliście Malika?
- U siebie. - burknął Harry zapinając koszulę.
- Tylko nie onanizujcie się na korytarzu.
- Bardzo śmieszne, Tomlinson. Doprawdy. - zaklaskałam sarkastycznie. - Aż nie mogę uwierzyć, że Harry zajął Ci usta na te kilkanaście minut. To i tak sukces jak na Ciebie.
- Pieprz się.
- Idź już lepiej. - Harry z uśmiechem skinął mi głową i przytulił do siebie swojego chłopaka.
Odpowiedziałam na gest Styles'a i powoli zaczęłam wchodzić na górę. Po drodze spotkałam jeszcze Payne'a, który jak zawsze powitał mnie całusem w policzek i zaczął schodzić na dół. Nie mogłam się powstrzymać i krzyknęłam 'Uważaj na orgię w salonie' dostatecznie głośno, żeby Louis to usłyszał. Uwielbiałam mu dokuczać. Zresztą z wzajemnością. Ani Harry, ani on nie mieli jakiejś szczególnej obsesji na punkcie swojej odmienności seksualnej i nie przeszkadzały im rzucane przeze mnie złośliwości. W pewnym sensie nawet mi tym imponowali. Ja bym chyba tak nie potrafiła.
Delikatnie zapukałam do mahoniowych drzwi. Usłyszałam zza nich 'Już idę' i pojawił się w nich Zayn. Moje bóstwo. Przegryzłam wargę widząc, że nie ma na sobie koszulki. Zresztą, pewnie dopiero wstał, bo nawet nie pofatygował się, żeby zapiąć spodnie, a tym bardziej ułożyć włosy.
- Chcesz mnie przyprawić o zawał serca? - uśmiechnęłam się i musnęłam jego usta. Chłopak pochylił się, ale nie pozwoliłam mu pogłębić pocałunku. - Nie ma mowy, Malik. Ja się tu męczę, to i Ty musisz.
- Czy ja wiem.. Pozbądźmy się tej niepotrzebnej części garderoby i będziemy kwita. - uśmiechnął się i podciągnął lekko do góry moją koszulkę.
- Nie zaciągniesz mnie do łóżka o tej porze. - odpowiedziałam uroczym uśmieszkiem.
- Niszczysz mi moje fantazje seksualne.
- Jakie fantazje? - przesunęłam dłonią po jego brzuchu i zatrzymałam się koło krocza. - W nich też jestem taka cholernie złośliwa?- powoli zaczęłam zapinać jego rozporek i guzik od spodni. Mulat jęknął cicho i odrzucił głowę do tyłu.
- Nie. W nich dajesz mi kontrolować sytuację.
- Więc sam widzisz, że to tylko fantazja. - ominęłam go i rozłożyłam się na łóżku.
- Nienawidzę Cię.
- Też Cię kocham. - posłałam mu całusa. - A tak ogółem, czemu ściągnąłeś mnie do siebie o tej porze?
- Stęskniłem się. Musi być jakiś powód? - Zayn zerknął na mnie podnosząc dwie koszulki.
- Nie, skąd. Po prostu to do Ciebie nie podobne. Turkusowa.
- Przejrzałaś mnie. Chcę seksu na 'dzień dobry'. Jaka kurwa?
- I myślisz, że będę robić to co chcesz? - zaśmiałam się pod nosem. - Turkusowa.
- Tak myślałem. Jak mamy tak gadać, to wolę się nie ubierać cały dzień.
- To źle myślałeś. I myślisz, że mi to przeszkadza?
- Czemu to Ty jesteś górą w naszym związku, a ja nie mam nic do powiedzenia?
- Bo jesteś ciotą, Malik. Nie potrafisz mi się sprzeciwić.
- Tak uważasz?
- Przez 4 lata to Ty słuchasz mnie i robisz to co ja chcę. Zapytaj kogo chcesz, odpowie Ci to samo.
- Chcę się z Tobą pieprzyć. Teraz. - powiedział poważnym tonem i zaczął podchodzić bliżej mnie.
- Już Ci mówiłam, że nie.
- Nie obchodzi mnie to. Chcę.
Zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, chłopak już siedział na mnie okrakiem i zaczął obdarzać moją szyję milionami pocałunków. Cholernie mi się podobało to, że wreszcie przejął kontrolę. Szkoda, że tyle czasu to trwało. Tak czy inaczej, nie mogłam mu ot tak po prostu dać robić to co chciał. Musiał się trochę bardziej wysilić. Z cholerną trudnością wygrzebałam się z pod niego i ruszyłam w stronę drzwi. Mulat jednak był szybszy niż ja i zamknął drzwi na klucz, a ten z kolei wrzucił w spodnie.
- Jeśli chcesz wyjść, to musisz go sobie jakoś wyciągnąć. - uśmiechnął się złośliwie.
Złamał mnie. Dosłownie wskoczyłam mu w ramiona całując zachłannie. Zayn zacisnął swoje dłonie na moich pośladkach i mocno przyparł do ściany..




Bujaaaaaaa!
Szczerze mówiąc nie miałam w planach takiego imagina.. Napisałam 4 razy różne początki, a jednak cały czas je kasowałam i w końcu dziś zabrałam się za coś takiego.. W dodatku nie planowałam, żeby na tym blogu pojawił się jakikolwiek imagin +18.. Ale jest! :o Tak ogółem, to już tutaj się pochwalę, że testy kompetencji poszły mi najlepiej z polskiego i angielskiego.. Z angielskiego w sumie napisałam część zaawansowaną najlepiej z całych 2 klas, a w piątek będę uczyć angielskiego prawie całą gimbazę, hehe. 
Wracając do imagina.. Jak myślicie, co trzeba zrobić, żeby dostać kolejną część? :D

wtorek, 21 maja 2013

Nie pozwól nikomu innemu się we mnie zakochać.

Zaspana weszłam do kuchni. Zeszłej nocy musiałam pracować aż do 2 w nocy, bo mój kochany szefulek znalazł mi kilkaset stert papierów, które w dodatku nie należały do mojego działu. Jednym słowem - koszmar. Myślałam, że nic nie będzie w stanie poprawić mi humoru. A jednak się myliłam. Uśmiechnęłam się szeroko na widok Mulata w samych bokserkach, który krzątał się po kuchni coś gotując.
- Dzień dobry. - rzuciłam wyglądając przez jego ramię. - Co tam robisz?
- Dzień dobry, kochanie. - chłopak zrobił rzecz, która była dla mnie po prostu szokująca. Lekko cmoknął mnie w usta. - Pomyślałam, że może moja księżniczka jest głodna i musi zjeść coś pożywnego. - posłał mi szeroki uśmiech i wrócił do przygotowywania śniadania.
- Dziwne. - mruknęłam pod nosem.
Nagle do kuchni leniwym krokiem wkroczył Niall i usiadł obok mnie.
- Cześć, słońce. - chłopak splótł nasze dłonie i pocałował mnie czule w usta. - Cześć Zayn.
- Dzień dobry. - odparł równie pogodnie co Niall.
- Chyba czegoś tu nie rozumiem..
- Hej wszystkim. [T.I.], tu jesteś! Dziwnie się poczułem gdy nie było Cię obok mnie w łóżku. - Harry pocałował mnie w policzek. - Jak dobrze, że tu jesteś.
- Ale co..
Drzwi wyjściowe znajdujące się w kuchni otworzyły się z impetem i wszedł przez nie Liam.
- Cześć, mała. - uśmiechnął się do mnie uroczo.
- Chociaż jeden nie zgłupiał. - westchnęłam i odwzajemniłam uśmiech. - Cześć Liam.
- To dla Ciebie. - chłopak wyciągnął zza pleców mały bukiecik turkusowych róż. - Wiem, że zawsze chciałaś takie kiedykolwiek zobaczyć, więc wstałem z samego rana i postanowiłem sprawić Ci niespodziankę. W Londynie ich nie było, więc pojechałem do Leeds i oto one! Mam nadzieję, że dostanę za to chociaż buziaka.
- Jezu, Liam.. - prawdę mówiąc zatkało mnie. Jeszcze nigdy, nikt nie zrobił dla mnie czegoś takiego. Odruchowo wstałam i podeszłam do niego. Co zamierzałam zrobić? Sama nie wiem. Nie mogłam zapanować nad tym co robię. Jedną dłoń zacisnęłam na jego karku zmuszając go do tego, żeby się nachylił, gdyż był jakieś 15 cm wyższy niż ja. Najpierw lekko musnęłam jego szyję, a słysząc jego cichy jęk aż uśmiechnęłam się z satysfakcją. Mogłabym droczyć się tak z nim dalej, jednak chłopaki trochę nam przeszkadzali i.. Cholera! Nie mogę się dać w to wciągnąć. Zabrałam bukiecik, rzuciłam ciche 'dzięki' i odsunęłam się od zawiedzionego Liama.
- Idę do siebie.
- A co ze śniadaniem? - Malik spojrzał na mnie zbity z tropu.
- Nie jestem głodna. - rzuciłam i pobiegłam na górę. Dosłownie biegłam, by znaleźć się jak najdalej od tych.. Dziwaków. Im szybciej im przejdzie tym lepiej. Już prawie byłam w swoim pokoju, gdy nagle wpadłam na Tomlinsona.
- Hej, hej. Co jest? - zapytał rozbawiony podtrzymując mnie, żebym nie upadła.
- Boże, Louis. Jak dobrze, że jesteś. Z nimi jest coś nie tak. Dziwnie się zachowują. Najpierw Zayn.. Louis.. Co robisz? - chłopak zmniejszył dzielący nas dystans i zaczął całować moją szyję. Nie ukrywam, że mi się to podobało, ale ktoś tu musi zachować zdrowy rozsądek.
- Chcę Cię na wyłączność. - mruknął wsuwając swoją ciepłą dłoń pod moją koszulkę.
- LOUIS! Przecież dziś moja kolej! - Niall mocno popchnął go w tył.
- Em, przepraszam bardzo, ale umawialiśmy się, że dziś spędza dzień ze mną. - Liam założył ręce na piersi.
- Wcale nie. Dziś jest moja kolej. - burknął Zayn stając między pozostałych.
- Po co te nerwy? Przecież wiadomo, że [T.I] woli zostać dziś ze mną. Prawda, kochanie? - Harry posłał mi ciepły uśmiech.
- Miałeś ją na całą noc! - Liam zacisnął pięści i lekko wymachiwał nimi w stronę lokatego.
- Na noc! Tylko na noc!
- A ja nie spędzałem z nią czasu od tygodnia! Kiedy moja kolej? - krzyknął Louis.
- JEST MOJA! - krzyknęli wszyscy jednocześnie i zaczęli się do mnie powoli zbliżać. Cofałam się tak długo, póki nie uderzyłam plecami w ścianę. Nie pozostało mi nic innego, jak tylko krzyczeć..



...




- Obudź się! [T.I.] wstawaj! - gwałtownie otworzyłam oczy i zobaczyłam przed sobą [chłopak, którego wybierasz] - To był tylko zły sen. Spokojnie, jestem tu. - mocno przytulił mnie do swojej piersi.
- Nie pozwól nikomu innemu się we mnie zakochać.
- Dziwna prośba. Przecież wszyscy wiedzą, że jesteś tylko moja.
- Obiecaj mi to. Obiecaj, że nie pozwolisz.- spojrzałam na niego zaszklonymi oczami.
- Obiecuję. - pocałował mnie w czoło. Gdy już lekko się uspokoiłam, położyłam głowę na jego torsie, a on czule zamknął mnie w swoich ramionach. - Przysięgam Ci to. - szepnął. Zasnęliśmy.












Coś takiego innego. :) Nie wiem, kiedy pojawi się następna część Lou i Liama, ale komentarze o wszystkim decydują. :D (tak, znów was pozyskuję) 

piątek, 5 kwietnia 2013

Zrobię co tylko zechcesz.

- Mógłbyś się przestać kleić do mojej dziewczyny?! - z całej siły pchnąłem Harry'ego na ścianę. Ten chłopak przyprawiał mnie o białą gorączkę. Doskonale wiem, że to nie wina [T.I.], że Harry za każdym razem się do niej podwala. Dziewczyna jest zbyt miła, żeby dać mu do zrozumienia, żeby się odczepił. Ja nie.
Harry uśmiechnął się złośliwie. Widać, że był pijany. Ledwo trzymał się na nogach.
- Malik, Malik. Przejrzyj wreszcie na oczy.
- O co Ci znowu chodzi?
- Ona nie jest i nigdy nie była Twoją dziewczyną.
- Jest. - warknąłem i zacisnąłem pięści.
- W Twoich erotycznych snach może i jest. Czas wrócić do rzeczywistości, Zayn. - leniwym krokiem przybliżył się do mnie i spojrzał mi w oczy. Mocny zapach alkoholu, zmieszany z miętą przyprawiał mnie o mdłości, ale nie chciałem ani na chwilę dawać mu satysfakcji. - Nie jest Twoją dziewczyną. To oznacza, że jest wolna. Co z kolei oznacza, że nie masz prawa mówić mi, czy mogę z nią flirtować czy nie. Dobranoc, Zayn. - jeszcze raz posłał mi jeden z tych swoich złośliwych uśmieszków i chwiejnym krokiem zaczął wchodzić po schodach.
- Mam nadzieję, że się wypieprzysz. - burknąłem pod nosem i wszedłem do kuchni.
Co jeśli Harry ma rację? Ok, może i jestem w niej zakochany.. Ale to nie oznacza, że mam traktować ją jako moją dziewczynę, mimo, że nią nie jest. Jestem po prostu zazdrosny. Cholernie zazdrosny. Gdy widzę jak jakiś chłopak do niej podchodzi, a ona się delikatnie uśmiecha, to mam ochotę go uderzyć. Chciałbym zatrzymać ją w swoich ramionach na zawsze. Mówić jej, że jest piękna. Dotykać jej delikatnych dłoni. Całować jej pełne usta. Chciałbym, ale nie mogę. Na prawdę żałuję tego, że widzi we mnie tylko przyjaciela. Już nie raz, kiedy przychodziła do mnie ze złamanym sercem.. Kiedy wtulała się we mnie.. Chciałem pozabijać tych wszystkich pieprzonych idiotów, którzy ją krzywdzili, a potem powiedzieć jej, że ją kocham. Kocham, kochałem i będę kochał.
Na ślepo odszukałem włącznik światła. Gdy w końcu pomieszczenie się rozjaśniło, zauważyłem najpiękniejszą, małą istotę siedzącą przy stole nad szklanką wody.
- [T.I.]? - szepnąłem.
- Hej, Zayn. - uśmiechnęła się do mnie ciepło.
- Nie śpisz?
- Nie dam rady. - odsunęła lekko krzesło obok siebie sugerując, żebym usiadł obok. Wykonałem posłusznie jej polecenie. - Słyszałam, jak rozmawiasz z Harry'm.
Podniosłem głowę spoglądając na nią przerażonym wzrokiem. Jak dużo usłyszała? Może wie już wszystko i nie chce mnie znać? Może uważa mnie za jakiegoś psychopatę? [T.I.] utkwiła swój wzrok w szklance wody jakby próbowała wyczytać z niej co ma powiedzieć.
- I.. Co o tym myślisz? - zapytałem cicho.
- Myślę, że mam dość tego, że Harry cały czas mnie tak traktuje. Nie podoba mi się to. Nie chcę tego.
- Spodobałaś mu się.
- Wiem. - zaśmiała się pod nosem. - W sumie jest całkiem przystojny. I uroczy.
Zdecydowanie zabolały mnie te słowa. Nie tego oczekiwałem. Ale przecież nie zacznie wyzywać Harry'ego i nie rzuci mi się na szyję krzycząc, że to mnie kocha.. Tak, to zdecydowanie bolało. Jednak ciągle jestem jej przyjacielem.
- Więc w czym problem?
- Nie on mi się podoba.. Wiesz.. Liam przedstawił mi ostatnio fajnego chłopaka. - po tych słowach już wiedziałem, że Liam dostanie ode mnie solidny opieprz. - Ma na imię Luke. Jest świetnym gościem. Mieliśmy dużo wspólnych tematów i w ogóle.. No ale..
- Ale..? Co jest z nim nie tak?
- Jest z Australii. Był tu tylko na kilka dni. - 'dzięki Bogu.' powtarzałem w myślach.
- Istnieją telefony. Internet..
- E tam. Długo byśmy się tak nie utrzymali. Na razie odpuszczę sobie chłopaków. - westchnęła ciężko i spojrzała na mnie. - Chyba, że znajdę takiego wyjątkowego.
- Mam nadzieję, że znajdziesz. Jesteś dla mnie jak.. Siostra. Kocham Cię. - dziewczyna uśmiechnęła się lekko.
- Ja Ciebie też kocham.
Splotła palce naszych dłoni. Coś ścisnęło mnie w brzuchu. To było takie fantastyczne uczucie zawsze gdy czułem jej dotyk. Coś wspaniałego.
- Widzisz Zayn, mówiłem, że się wszystko ułoży! - do kuchni wszedł uśmiechnięty od ucha do ucha Liam. - Przepraszam, podsłuchałem trochę.. Ale, cieszę się, że powiedziałeś jej, że jesteś w niej zakochany i, że już jesteście razem.
[T.I.] cofnęła ode mnie swoją dłoń. Cholera jasna.
- Czekaj, to nie tak.. Ja Ci wszystko wyjaśnię. - złapałem ją za nadgarstek, ale dziewczyna wstała i odsunęła się ode mnie.
- Nie. Niczego nie będziesz mi tłumaczył. Jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi, a to jest tylko żart. Głupi, nieśmieszny żart. A teraz dobranoc wam wszystkim. - uśmiechnęła się nerwowo i wybiegła z kuchni.
- Boże. Zayn, przepraszam. Myślałem, że już jej powiedziałeś. Mogę z nią pogadać, jeśli chcesz.. Schrzaniłem sprawę. Przepraszam.
- Liam, odpuść. I tak musiałbym jej powiedzieć. Nic się nie stało.
- Jeśli mógłbym coś..
- Nic. Ja.. Idę się przewietrzyć. - mruknąłem i wyszedłem na taras. Z kieszeni wyciągnąłem ostatniego papierosa i zapaliłem.
Co będzie teraz? Może jeszcze uda się odratować resztki naszej.. Przyjaźni. Ona mnie potrzebuje. A ja potrzebuję jej. W końcu jesteśmy jak rodzina. A rodziny nie można zostawić, choćby nie wiem co się stało. Mocniej zaciągnąłem się dymem i wypuściłem go powoli nosem. Przeważnie fajki załatwiały problemy na kilka minut. Teraz nawet to nic nie pomagało.
- Zayn? - moje serce momentalnie stanęło. Odwróciłem się powoli i w drzwiach zobaczyłem ją. Podeszła do mnie powoli i uśmiechnęła się słabo. - Bądź ze mną szczery. Liam mówił prawdę? - utkwiła swój wzrok w basenie. Zawsze kręciły ją takie widoki jak księżyc odbijający się w wodzie. Niby taka jak wszystkie, a jednak wyjątkowa.
- Yep. Słuchaj, to, że ja przekroczyłem granicę.. Nie oczekuję tego samego od Ciebie. - włożyłem papierosa do ust, ale [T.I.] delikatnie mi go wyjęła, rzuciła na ziemię i zgasiła nogą. - Co Ty..
- Shhhhh. Nic nie mów. - położyła dłoń na moim brzuchu i delikatnie sunęła coraz wyżej. Mój oddech przyspieszył. Nie ukrywam, że mi się to podobało. W końcu lekko zacisnęła palce na moim karku i stało się. Moment na który czekałem chyba całe moje życie. Całowała mnie najidealniejsza dziewczyna jaką kiedykolwiek spotkałem.
Była sporo niższa niż ja, więc chciałem ułatwić jej trochę sprawę. Istniało ryzyko, że odepchnęłaby mnie krzycząc, że jestem zbokiem, ale do odważnych świat należy. Obie dłonie zacisnąłem na jej udach i podniosłem do góry. Nie przeszkadzało jej to. Wręcz przeciwnie. oplotła mnie nogami w pasie i kontynuowała czynność. W końcu odsunęła się ode mnie. Chciałem powiedzieć jej, że ją kocham, ale ona przyłożyła palec do moich ust i złożyła pocałunek na moim policzku. Sunęła do szyi. Ta dziewczyna zdecydowanie zbyt mocno zakręciła mi w głowie. Delikatnie musnęła ustami moje ramię, a potem szyję. Jęknąłem cicho, na co zareagowała uśmiechem.
- Wystarczy. - szepnęła.
- Nie, wcale nie wystarczy. - mruknąłem niezadowolony.
- Owszem, wystarczy. Postaw mnie, proszę.
Posłusznie wykonałem jej polecenie.
- Czy.. Czy to oznacza, że dasz mi szansę, żeby sprawić, że poczujesz się jak jedyna dziewczyna na świecie? Że teraz jesteś już moja?
- Czemu nie. - uśmiechnęła się delikatnie. - Imponujesz mi, Zayn.
- Staram się. - nachyliłem się i pocałowałem ją w policzek.
- Zayn?
- Tak?
- Um.. Chciałbyś dziś spać ze mną?
Uśmiechnąłem się szeroko.
- Oczywiście, że tak. Zrobię co tylko zechcesz.


But baby if you say, you want me to stay..
Stay for the night..
I'll change my mind.






Uf, pierwszy raz od DŁUGIEGO czasu napisałam coś, co mi się na prawdę podoba. Mam nadzieję, że wam też. c:
Imagin dedykuję Pedałowi. Pedale, pozdrawiam Cię i Malika.

wtorek, 1 maja 2012

#43. Zayn

Zayn spytał cię, czy może narysować twój portret. Zgodziłaś się z uśmiechem. Całe 2 godziny chłopak wstawiał linię i od razu zgniatał kartki. W końcu wkurzony i smutny usiadł na podłodze. Podeszłaś do niego i spytałaś co się stało. Cokolwiek bym nie zrobił, oddanie twojej urody jest najcięższym zajęciem na świecie. Jesteś zbyt idealna. - odpowiedział. Pocałowałaś go w szyję, przez co automatycznie się uśmiechnął.

#40. Zayn

Wraz z chłopakami zostałaś zaproszona do dość popularnego w Wielkiej Brytanii serialu tanecznego. Przypada w końcu scena, w której Zayn obraca cię i musi przez dłuższy czas potrzymać cię w ramionach patrząc w oczy, a potem odstawić. Podczas nagrywania Zayn trochę się zgubił i trzymając cię w ramionach - pocałował. W kadr wbiega wściekły reżyser. ' Nie mogłem się powstrzymać!' - powiedział Zayn ze spokojem. ' Ok, ok, ok. Rozumiem. Ale 38 raz w ciągu godziny? Niedługo zabraknie nam taśmy! '. Po chwili wszyscy zaczynają się śmiać, a ty czerwona wtulasz się w pierś Zayn'a.

#25. Zayn


Ty i Zayn oglądaliście TV. Na jednym z programów pokazywano, scenę seksu między zakochaną parą. Spojrzałaś na Zayna i zażartowałaś:
Ty: A dlaczego ty nigdy nie bierzesz mnie do łóżka w taki sposób?
Zayn patrzył na Ciebie chwilę a potem zaczął całować Cię po szyji. Ręką błądził po twoim brzuchu, aż w końcu włożył Ci rękę pod bluzkę i zaczął szukać rozpięcia stanika.
Ty: Co robisz? - zapytałaś z nieregularnie szybkim oddechem.
Zayn: Próbuję zrobić coś, co jara moją dziewczynę.
Chciałaś się zaśmiać, ale przerwał Ci pocałunkiem. Usiadł na Tobie okrakiem, wciąż próbując rozpiąć Ci stanik. W końcu zrezygnował i zdjął Ci bluzkę jednocześnie uświadamiając Ci, żebyś mu pomogła. Rozpięłaś stanik i zobaczyłaś uśmiech na twarzy Malika. Zdjęłaś mu podkoszulek i ręką zjechałaś w stronę spodni.
Ty: Zdajesz sobie sprawę z tego, że przez Ciebie trafię do piekła?
Zayn: To posiedzimy tam razem. Ale będzie warto.
Chłopak zaczął całować Cię w piersi. Po chwili jednak przewróciłaś go tak, że teraz to ty siedziałaś na nim. Malik przez chwilę był zdezorientowany, ale gdy zaczęłaś odpinać mu pasek, uśmiechnął się. Też sięgnął w stronę Twoich spodni, ale skarciłaś go wzrokiem. Gdy odpięłaś mu już ostatni guzik, zobaczyłaś, że chyba całkiem nieźle sobie poradziłaś. A raczej całkiem nieźle go podnieciłaś. Złapałaś za gumkę u jego bokserek, ale zanim mu je ściągnęłaś, Zayn siedział już na Tobie i rozpinał twoje spodnie, jednocześnie całując Twoją szyję i schodząc coraz niżej. Po tym, jak już pozbyliście się reszty garderoby, Malik przejął inicjatywę. * +18* - dalej same sobie myślcie! ja się boję! :(

#21. Zayn


Staliście tuż pod drzwiami domu Zayna. Przystanęliście na chwilę. Chłopak złapał za koniec twojej błękitnej, półdługiej sukienki i nerwowo zaczął obracać go w dłoniach.
Zayn: Jesteś pewna?
Ty: Owszem. Ty już poznałeś moich rodziców. Moja kolej. Przestań się tak spinać, będzie dobrze.
Podsunęłaś się do niego bliżej i poprawiłaś mu krawat.
Ty: Zabójczo dziś wyglądasz.
Zayn: Ty tak wyglądasz zawsze. - nachylił się i złożył na twoich ustach delikatny pocałunek. Wzięliście się za ręce i Zayn zapukał. W drzwiach stanęła jego mama.
M: O, już jesteście! - pocałowała was w policzki - Wejdźcie dalej. Dziewczyn dziś nie ma w domu, więc obiad zjemy we czwórkę.
Nerwowo rozglądałaś się po dość dużym i bogato urządzonym salonie. Na jednej ze ścian widniały tylko i wyłącznie zdjęcia. Gdy Zayn pomógł Ci zdjąć kurtkę, od razu ruszyłaś przejrzeć fotografie.
Ty: Nawet gdy nosiłeś pieluchę, to i tak byłeś już niezłym przystojniakiem.
W odpowiedzi usłyszałaś tylko śmiech ojca Zayna, którego wcześniej nie dostrzegłaś. Mężczyzna wstał i przedstawił się, więc i ty zrobiłaś to samo.
Ty: Widać, po kim Zayn otrzymał urodę. - twój chłopak położył Ci głowę na ramieniu.
Po obiedzie.. a raczej godzinie pytań, poszłaś pomóc mamie Zayna posprzątać.
M: To naprawdę niesamowite, że po tym wszystkim Zayn znalazł taką uprzejmą i piękną towarzyszkę życia.
Ty: Zayn jest wspaniały. Z pewnością, znalazłby lepszą ode mnie.
M: Wątpię, kochanie. - pani Malik zaczęła odkładać naczynia, które jej podawałaś do zmywarki. - Po tylu zawodach, nie sądziłam, że w kimś jeszcze się zakocha. Po tej całej Rebece Ferguson czy jak jej tam, chłopak się załamał. A tu nagle pojawiasz się ty i Zayn głowę traci!
Ty: Wiem, że było mu ciężko, ale dajemy sobie radę. Kocham go.
M: A on kocha Ciebie.. - obróciła się w Twoją stronę i uśmiechnęła szczerze. - Mogłabyś mi go pokazać?
Ty: Pokazać, co? - zapytałaś zdziwiona.
M: Pierścionek zaręczynowy, kochanie! - zaśmiała się.
Ty: Zaręczynowy?
W tym momencie do kuchni wpadł Zayn.
Zayn: Oj mamo. Daj jej spokój. Zapraszam was do salonu, panie.
Ty i pani Malik wymieniłyście zdziwione spojrzenia, ale szłyście do salonu, za Zaynem. Mama twojego ukochanego usiadła obok pana Malika, natomiast gdy chciałaś usiąść, Zayn złapał Cię za rękę. Ukleknął na jedno kolano i wyciągnął małe pudełeczko.
Zayn: [T.I.I.N.], uczynisz mnie najszczęśliwszym człowiekiem na Ziemi i zostaniesz moją żoną?
Ty: Tak. Oczywiście, że tak. - odpowiedziałaś z łzami w oczach. Chłopak włożył Ci pierścionek, a potem się pocałowaliście. Gdy uścisnęliście się z rodzicami Zayna, zadzwonił twój telefon.
Ty: Lou, przecież ci mówiłam, że jestem..
Louis: JUŻ? JUŻ? JUŻ?
Zayn wziął od Ciebie telefon.
Zayn: Czy 'poczekajcie, aż wrócimy do domu', jest trudne do zrozumienia?
Nie wyłapałaś z krzyków Lou żadnego słowa, ale po chwili Zayn oddał ci telefon.
Louis: Trzy, cztee-ry!
Niall, Harry, Liam, Louis: GRATULACJE!
Ty: Dzięki, chłopaki. Tylko zachowajcie dyskrecję. Na razie..
Liam: Dyskrecję? 10 minut temu wrzuciliśmy to na twitera, a ty mi teraz o dyskrecji mówisz?
Ty: No chyba wam głowy pourywam.
Zayn chwycił za twój telefon i zakończył rozmowę. Objął Cię w talii i uśmiechnął się.
Zayn: Nie martw się tym na razie, moja przyszła pani Malik.
Resztę wieczoru spędziliście na rozmowie. Zaledwie 20 minut po tym, jak Liam ogłosił wasze zaręczyny, fani już zaczęli planować wam ślub. Obecnie jesteście już 5 lat po ślubie i macie 3 dzieci - Victora Liama i bliźniaki: Kaytlin i Paula Malików.

#17. Zayn

Dzisiejszego dnia, wstałaś dość wcześnie. Gdy już cudem wyplątałaś się z ramion Zayna bez budzenia go i ogarnęłaś trochę swój wygląd, zeszłaś na dół przygotować jakieś domowe śniadanie. Bez żadnych wyjść do restauracji czy fast foodów. Włożyłaś fartuch, słuchawki i tanecznym krokiem zaczęłaś przygotowywać jedzenie. Gdy w Twoich uszach rozbrzmiały dźwięki I want, zaczęłaś tańczyć, śpiewać pod nosem i wywijać tyłkiem. Nagle ktoś z tyłu przytrzymał Cię w talii i obrócił ku sobie. Oczywiście. To nie mógł być nikt inny jak tylko Zayn. Chłopak wyciągnął Ci z ucha jedną słuchawkę i gdy już usłyszał piosenkę, wziął Cię za rękę i zaczeliście tańczyć. Po jakimś czasie zwróciłaś uwagę na to, że Malik ma na sobie tylko bokserki co z kolei doprowadziło do tego, że zaplątały Ci się nogi. Razem upadliście na podłogę. Zayn chwycił Cię za podbródek i czule pocałował.

poniedziałek, 30 kwietnia 2012

#5. Zayn


Z niesamowitego snu obudził cię dziecięcy płacz.
Zayn: Ucisz to.
Ty: Pierdol się. Dlaczego ja?
Zayn: Bo to Twój dzieciak.
Ty: Przypominam Ci, że to też Twoje dziecko, więc rusz tą pierdoloną dupę i je ucisz.
Zayn: Może i moje, ale większość roboty wykonałaś ty.
Uniosłaś brwi do góry i spojrzałaś morderczym wzrokiem na Zayna, zanim chłopak się podniósł, do pokoju wszedł wkurzony Niall, a za nim kroczył Harry karmiąc małą Nicole.
Niall: CZY JA KURWA PROSZĘ O TAK DUŻO? JEST KURWA 4 NAD RANEM A JA SIĘ MUSZĘ, KURWA WYSPAĆ POJEBY ZASRANE! Dobranoc.
Harry: Zamknij ryj Niall. Dziecko obudzisz.
Niall burknął coś pod nosem i wyszedł a Harry cały w skowronkach podał Ci Nicole.
Harry: W razie mała będzie wam zawadzać to ją wezmę.
Ty: Dzięki Harry. W przeciwieństwie do niektórych, na Ciebie można liczyć.
Harry kiwnął głową i wyszedł. Spojrzałaś na swoją córeczkę i pochyliłaś się na nią.
Ty: Przecież my sobie najzwyczajniej w świecie nie radzimy.
Zayn usiadł za Tobą i objął Cię w talii.
Zayn: Udaje nam się. Chłopaki nam pomagają, mamy naszą rodzinę.. mamy siebie.
Chłopak dotknął policzek małej, a ta otworzyła oczy. Oczy, karnacja, rysy twarzy.. jakby mały Zayn.
Zayn: Mamy ją. Chyba się teraz nie poddasz?
Ty: Nie. Nie teraz.
Mała uśmiechnęła się do was, a Zayn pocałował i Ciebie i Nicole w policzek.
Zayn: Jesteście najważniejszymi kobietami w moim życiu, panny Malik.
Roześmiałaś się.
Ty: Ja już panną nie jestem, przypominam Ci, panie Malik. Nie zapominaj o tym.
Zayn: Nie śmiałbym.
Położyłaś Nicole na poduszce, a ty i Zayn ułożyliście się po obu jej stronach.

#3. Zayn


Wraz ze swoją przyjaciółką chodziłyście po sklepach. Wieczorem miałaś mieć randkę, z Dean'em, chłopakiem, który podobał Ci się od ponad 8 lat. W końcu wbiegłyście do sklepu, który dotyczył wyłącznie One Direction. Obie zaczęłyście penetrować szafki w poszukiwaniu ciuchów w waszym rozmiarze. Od kilku lat nawet ty musiałaś przyznać, że całkiem wyładniałaś, przez co oglądało się za Tobą wielu chłopaków. Jednak ty chciałaś pokazać Dean'owi, że naprawdę Ci na nim zależy, więc nie rozglądałaś się za nikim innym. Złapałaś właśnie za bluzę z logiem 1D, gdy Twoja przyjaciółka zaspana ściskała Twoje ramię.
Ty: Pojebało Cię? Nie strasz mnie.
[I.T.P.]: Weź się odwróć! Albo nie, nie odwracaj się, bo zawału dostaniesz! Zgadnij, kto obserwuje Cię od ponad 20 minut!
Ty: Dean tu jest?!
[I.T.P.]: Na widok tego pedała tak bym się nie jarała. Ktoś milion razy lepszy.. Zayn!
Ty: Ten, ten, ten Malik?
[I.T.P.]: Dokładnie ten! Ty to zawsze masz fuksa, co do facetów.
Ty: Ale ja nie.. - nie zdążyłaś nic powiedzieć, bo chłopak podszedł do Ciebie i uśmiechnął się.
Zayn: Cześć. Fanki?
Widząc, że Twoja kumpela dusi emocje, postanowiłaś, że to ty będziesz mówić. W duchu modliłaś się, żeby przypadkiem nie powiedział Ci, że mu się podobasz.
Ty: Tak, tak. Uwielbiamy waszą muzykę.
Zayn: Oh, dzięki. Miło słyszeć. A wy jesteście..?
Ty: Ja jestem [T.I.], a ten burak za mną, to [I.T.P.].
Zayn wybuchnął śmiechem.
Zayn: Skomplikowana sytuacja, co nie? - powiedział spoglądając na [I.T.P.], która starała się złapać oddech, ale kiwnęła potakująco głową. - Nie wyskoczyłybyście na kawę? - chciał powiedzieć to ogólnie, ale jednak spojrzał na Ciebie.
Ty: To nie jest dobry po...
[I.T.P.]: A to zależy.
Posłałaś piorunujące spojrzenie [I.T.P.], która dziwnym trafem, stanęła na równe nogi i uśmiechała się do Zayna.
Zayn: Od czego?
[I.T.P.]: A od tego, czy to tylko podtekst.
Zayn: A to zależy,
[I.T.P.]: Od..?
Zayn: Od tego, czy Twoja przyjaciółka da mi swój numer telefonu.
[I.T.P.]: A to zależy, od tego, czy masz na myśli coś więcej, niż wyjście na kawę i niewinne pisanie.
Zayn: A to to zależy, od tego, czy [T.I.] ma chłopaka.
[I.T.P.]: Tak się składa, że nie ma.
Chłopak uśmiechnął się i podał [I.T.P.] swoją komórkę, a ona zręcznie zapisała mu Twój numer.
Zayn: Muszę iść, ale zadzwonię. Cześć [I.T.P.]. Czeeeść [T.I.]
[I.T.P.]: Pa!
Gdy Malik oddalił się dostatecznie daleko rozdarłaś się na [I.T.P.].
Ty: Czy Ciebie pojebało do reszty? Masz ty coś w tym łbie? Nie chcę spotykać się z Zayn'em!
[I.T.P.]: Załatwiłam Ci randkę z zajebiście przystojnym i sławnym gościem. Powinnaś mi dziękować na kolanach!
Ty: Niby za co? Doskonale wiesz, że kocham Dean'a i go nie zdradzę!
[I.T.P.]: Jezu, Dean, Dean, Dean. Ten szmaciarz i tak pewnie już jakąś inną ma na oku.
Ty: Nie mów tak, on mnie kocha.
[I.T.P.]: Nie wmawiaj sobie tego. Dean chodził już chyba z każdą laską z naszej szkoły. A przypominam Ci, że nie zdał 2 razy.
Ty: Odpierdol się ode mnie i od Dean'a! Zazdrościsz mi i tyle!
Uciekłaś ze sklepu z płaczem. Gdy już byłaś w domu, całe popołudnie spędziłaś na myśleniu nad Dean'em. Kompletnie zapomniałaś o Maliku. Pod wieczór jednak zaczął dzwonić Twój telefon.
Ty: Słucham?
Zayn: Cześć, to ja. Zayn. Co tam słychać?
Ty: W porządku. Słuchaj, nastąpiło pewne nieporozumienie. Bo ja eee.. bo ja mam już chłopaka.
Zayn: Kurcze, szkoda. Taka ładna z Ciebie dziewczyna.
Ty: Ale nie jestem jedyna, także..
Zayn: Cholera. Naprawdę szkoda. Trudno. Cześć.
Ty: Dobrze, że zrozumiałeś. Cześć.
Następnego dnia pogodziłaś się z [I.T.P.]. Siedziałyście u Ciebie, a ty wyskoczyłaś do łazienki, co było błędem, bo nie powinnaś zostawiać komórki w pokoju. Po ok. 30 minutach zadzwonił dzwonek do drzwi. Otworzyłaś i zobaczyłaś Malika z bukietem róż.
Ty: O kurwa mać. Skąd wiesz, gdzie mieszkam?
Zayn: Dostałem namiary na Ciebie i jestem. Nie mogę przestać o Tobie myśleć.
Ty: Musisz. Jestem zajęta, przykro mi!
Zayn: Daj mi chociaż szansę. - chciałaś zamknąć drzwi, ale chłopak włożył swoją stopę między drzwi - Proszę?
Ty: Startuj do [I.T.P.]. Ja nie chcę nawet zaczynać, ok?
Zayn: Błagam Cię. Jedna szansa.
Ty: Nie. Nie ma mowy.
Malik wślizgnął się zręcznie do Twojego domu. Przysunął się do Ciebie tak blisko, że czułaś zapach jego wody po goleniu. Pachniał seksownie, wyglądał seksownie.. ideał.
Zayn: Proszę.
W tym momencie do Twojego domu wbiegł Dean.
Dean: Ty szmato. 2 lata Ci poświęciłem, a ty z takim numerem? Jesteś beznadziejną dziwką. Nigdy Cię nie kochałem.. prawdę mówiąc - jesteś żałosna, że tak myślałaś.
[I.T.P.] - to ona zadzwoniła do Dean'a i pewnie mu naściemniała.
Ty: Ale to nie tak.. naprawdę. - po policzku poleciała Ci łza. - Myślałam, że mnie kochasz.
Dean: To głupio myślałaś. Spójrz na siebie. Jesteś żałosna. Jedyne, dlaczego z Tobą chodziłem, to to, że jesteś najlepszą dupą w szkole i myślałem, że w końcu uda mi się Cię zaliczyć. A to kto? Ile dostajesz za godzinę?
Zayn: Nie mów tak do niej.
Dean: Bo?
Zayn: Bo do kobiety się tak nie mówi, skurwysynie. - Dean podniósł rękę i chciał uderzyć Zayn'a w twarz, jednak ten złapał go za pięść i odrzucił do tyłu. - Nie z taką kondycją, dzieciaku.
Dean spoglądał przerażony na Malika i uciekł z Twojego domu.
Zayn: I masz się więcej koło niej nie kręcić. - krzyknął za nim. Po chwili uklęknął nad Tobą. - Nic Ci nie jest?
Ty: Myślałam, że mnie kocha..
W tym momencie [I.T.P.] zbiegła na dół i spojrzała na was.
[I.T.P.]: Cholera jasna.. przepraszam. Nie wiem, co we mnie wstąpiło. Nie powinnam dzwonić do Dean'a.. ale nie chciałaś mi wierzyć, a ja nie mogłam patrzeć, jak za każdym razem obrabia Ci dupę i śmieje się z Ciebie.
Ty: W porządku. Miałaś rację. Nie był dla mnie. - przytuliłaś dziewczynę i otarłaś łzy. Zayn ciągle się nad Tobą pochylał. - Dzięki za to. Chyba Cię nie doceniłam.
Zayn: Jest okej. Ważne, że ten palant nic Tobie nie zrobił.
Ty: Nie, wcale nie jest okej. Nie mów, że jest okej. Zachowałam się jak szmata. Przepraszam. Mogę Ci to jakoś wynagrodzić?
Zayn: Chyba możesz. Pocałuj mnie.
Ty: Tyle chyba mogę zrobić. - powiedziałaś lekko się uśmiechając. Malik ujął Twoją twarz i pocałował Cię. Miał nieziemskie usta. Jeszcze nigdy takich nie całowałaś.
Zayn: To dasz się zaprosić na kawę?
Wybuchnęłaś śmiechem.
Ty: A to zależy.
Zayn: Od czego?
Ty: Od tego, czy masz na myśli tylko kawę.
[I.T.P.] zaczęła się śmiać, a Zayn znów Cię pocałował.

#2. Zayn


Ty: Kurwa, Malik. Gdzie ty się znowu włóczysz?
Zayn: Niespodzianka!
Ty: Gdzie?
Zayn: Mam nowy tatuaż!
Ty: Powtórzę: gdzie?
Zayn: Ha. Nie ma tak dobrze. Chodź do sypialni to Ci pokażę!
Zaśmiałaś się, sądząc, że żartuje, ale Zayn złapał Cię za rękę i ciągnął w stronę sypialni. Pchnął Cię na łóżko i zaczęliście się zachłannie całować. Malik już dobierał się do Twoich spodni, ale ty klepnęłaś go w tyłek i jednym zręcznym ruchem usiadłaś na nim. Chłopak uśmiechnął się, gdy ty próbowałaś odpiąć mu pasek, on zdjął Ci bluzkę. Dłońmi jeździł po Twoich plecach. W końcu rozpiął Ci stanik i chciał dotknąć Twoich piersi, ale ty lekko uderzyłaś go w rękę i zdjęłaś jego koszulkę. Zayn westchnął z rezygnacją i zrzucił Cię z siebie na łóżko gdzie mógł wtulić się w Twoje piersi. Pisnęłaś cicho i ręce zsunęłaś w stronę jego spodni. Odpięłaś jego pasek i guziki i zsuwałaś spodnie. Malik spostrzegł Twoje trudności i pomógł Ci je zdjąć, po czy zdjął Twoje. Pocałowałaś go w kark. Zayn zaczął całować Cię coraz niżej. Jego usta wędrowały w stronę Twoich majtek. Zębami zahaczył o ich gumkę i uśmiechnął się łobuzersko. Wsunął tam rękę dokładnie penetrując co jest w środku. Jęknęłaś głośno i ścisnęłaś Malika za nadgarstek. Chłopak uwolnił się z Twojego uścisku i przesunął swoje usta w kierunku Twoich sutków.Z trudem odepchnęłaś od siebie Malika, który ciężko oddychał. Wstałaś z łóżka i zdjęłaś z siebie majtki i odrzuciłaś je na bok. Chłopakowi rozświetliły się oczy gdy wdrapałaś się na łóżko i 'majstrowałaś' przy jego bokserkach. Bawiłaś się nim, co wyraźnie mu się podobało. Usiadłaś obok niego i pocałowałaś w jeden z tatuaży na klacie.
Ty: To pokażesz mi ten tatuaż? - przegryzłaś dolną wargę.
Zayn: Sama go znajdź. - seksownie poruszył brwiami. Sunęłaś palcem w dół jego ciała. Dotarłaś do zamierzonego punktu i wreszcie zdjęłaś mu bokserki. Chłopak planował tę noc wcześniej, bo już miał założoną prezerwatywę. Oboje uśmiechnęliście się do siebie i usiadłaś na nim. Wtuliłaś głowę w jego kark. Zayn wszedł w Ciebie, a ty co chwila krzyczałaś. Starał się trzymać Cię za rękę, co pokazywało, że robi to z miłości, a nie pożądania. W końcu doszliście. Oboje oddychaliście ciężko i wpatrywaliście się w siebie kilka minut. Malik przytulił Cię do siebie i leżeliście tak całą noc.. Najlepszą noc w Twoim życiu.